Znalezione w internecie:
Mój poród bardzo się przedłużał. Po jakichś 10 godzinach mocnych skurczy
lekarze zdecydowali o podaniu mi jakichs leków przeciwbólowych.. Ale chyba za
bardzo przesadzili ponieważ ja wpadłam w jakiś dziwny stan i (co mówił mi
później mój mąż głośno krzyczałam ‚ ŚWIĘTY MIKOŁAJ MUSI MIEĆ POMOCNIKÓW’. O co
mi chodziło do dziś nie wiem, ponieważ rodziłam w czerwcu.. Na szczęście po
kolejnych 3 godzinach zdecydowano o cc. I wtedy już bardziej jakaś bylam
przytomna.. W czasie operacji lekarze opowiadali sobie mniej więcej takie
rzecz ;
-zaszywamy już?
- nie no może wyjmijmy najpiew dziecko..